Wyszukiwanie

 

1. Synod: co to jest?

 

„Kodeks prawa kanonicznego” w kanonie 460 definiuje w następujący sposób, czym jest synod diecezjalny: „Synod diecezjalny jest zebraniem wybranych kapłanów oraz innych wiernych Kościoła partykularnego, którzy dla dobra całej wspólnoty diecezjalnej świadczą pomoc biskupowi diecezjalnemu”.

 

- W kanonie należy zwrócić uwagę, że synod jest zgromadzeniem wybranych kapłanów i innych wiernych. Ta wybrana grupa tworzy synod. Nawiązuje więc do liturgicznej i wspólnotowej struktury Kościoła, którą ma się inspirować.

- Synod ma działać dla dobra całej diecezji, a więc wykluczony jest wszelki partykularyzm i szukanie jakichś wąsko pojętych dążeń. Pierwszą sprawą jest spojrzenie na całość Kościoła partykularnego, a następnie szukanie tego, co tej całości może służyć.

- Synod posiada charakter pomocniczy w stosunku do posługi biskupa diecezjalnego, dlatego też powinno się łączyć go wprost z misją i działalnością biskupa, mając na względzie specyfikę jego miejsca i zadań w Kościele.

 

2. Po co zwoływany jest synod – cele synodu?

 

Cel synodu został określony przez II Sobór Watykański w dekrecie o pasterskich zadaniach biskupów Christus Dominus: „Ten święty Sobór powszechny wyraża życzenie, aby czcigodne instytucje soborów i synodów odżyły z nową mocą, aby tym lepiej i skuteczniej można się było przyczynić do wzrostu wiary i zachowania dyscypliny w różnych Kościołach, zależnie od okoliczności czasu” (nr 36).

 

- W pierwszym rzędzie celem synodu jest wzrost wiary. Wiara opiera się na łasce, ale wyraża się historycznie. Trzeba więc pytać się, w jaki sposób w nowych okolicznościach historycznych mogłaby ona się wyrazić, odpowiadając na pojawiające się wyzwania, ale także uwzględniając czynniki, które jej sprzyjają (biblijny kairos).

- W podobnej sytuacji znajduje się dyscyplina kościelna, która jest niewątpliwym filarem życia i misji Kościoła. Także ona potrzebuje namysłu, aby odpowiedzieć, jak jest ona realizowana. Zmieniające się okoliczności domagają się ponadto postawienia otwartego pytania o to, czy nie należałoby zwrócić uwagi na jakiś aspekt dyscyplinarny, albo pomniejszany, albo pozostający do uwzględnienia w przyszłym życiu kościelnym. „Prawo idzie za życiem” – głosi stare pryncypium prawne. Zachodzące zmiany historyczne domagają się uwzględnienia także w dyscyplinie kościelnej.

 

3. Jak przebiega proces synodalny?

 

- Zasadniczo proces synodalny obejmuje dwa etapy: etap przygotowawczy i etap bezpośrednich prac synodalnych. Na pierwszym etapie chodzi o określenie, zgodnie z wolę biskupa diecezjalnego, zakresu prac synodalnych oraz podanie sposobu ich praktycznej realizacji. Na drugim etapie chodzi o wypracowanie konkluzji, najlepiej w postaci dokumentu normatywnego, w którym zostaną określone konkretne zadania do podjęcia w życiu i działalności różnych osób, stanów i instytucji w Kościele partykularnym.

- Kluczową rolę na pierwszym etapie ma do odegrania „komisja przygotowawcza”, która określa zakres prac synodalnych i sposób ich prowadzenia. Etap bezpośrednich prac synodalnych powinien doprowadzić do spójnych konkluzji o charakterze operatywnym w odniesieniu do przyszłości Kościoła partykularnego.

- Należy pamiętać, że sposób prowadzenia synodu określa specjalna instrukcja watykańska, która ma charakter normatywny.

 

4. Czy synod jest potrzebny?

 

- Synody wyrastają z długowiekowej praktyki Kościoła, należą do jego tradycji, sięgającej początkami samych apostołów. To określa ich pierwszorzędne znaczenie.

- Znaczenie synodów potwierdza także życie poszczególnych Kościołów partykularnych. Badania historyczne wyraźnie ukazują, że synody odegrały kluczową rolę w urzeczywistnianiu się Kościołów partykularnych jako pewnych całości eklezjalnych, jak również przyczyniały się do rozwiązania pojawiających się problemów.

- Papież św. Jan Paweł II, w duchu II Soboru Watykańskiego, który był „soborem pastoralnym”, wielokrotnie podkreślał, że poszczególne Kościoły partykularne także potrzebują synodów o charakterze pastoralnym, to znaczy takich, które wskażą kierunki działań w kontekście znaków czasu i pojawiających się wyzwań. Przy czym należy pamiętać, że nie chodzi o jakieś „instrukcje pastoralne”, ale raczej o zarysowanie perspektyw urzeczywistniania Kościoła partykularnego.

- Synod jest wreszcie potrzebny po to, aby wyraziła się w nim wspólna troska o bycie Kościołem i bycie w Kościele, którego kluczowym przejawem jest troska o utożsamienie się z nim. A do tego można dojść jedynie dokonując wspólnotowego namysłu, kim jesteśmy jako Kościół i jakie są nasze zadania w tym względzie. W świetle II Soboru Watykańskiego jest to jeden z kluczowych wymiarów przeżywania eklezjalnego wymiaru wiary.

- Nie jest bez znaczenia wyznaczenie w trakcie synodu bardziej konkretnych zadań do podjęcia w ramach różnych dziedzin życia kościelnego, zwłaszcza tych, które bardzo mocno są związane z rozmaitymi przejawami życia społecznego i kulturowego.

 

5. Jak synod wpływa na życie Kościoła?

 

- Synod jest przede wszystkim wydarzeniem, które ma unaocznić wspólną odpowiedzialność za Kościół. Wspólny namysł nad stanem tego faktu i nad zadaniami, które z tego wynikają, może być najlepszym wpływem, którego obecnie potrzebuje Kościół.

- Należy spodziewać się także, że synod przyczyni się do odpowiednio pojętego „unowocześnienia” Kościoła w wymiarze zewnętrznym, pokazując właściwe formy obecności w świecie, przy odrzuceniu niektórych naleciałości, które są tylko ludzkimi zwyczajami, które zachowuje się tylko z przyzwyczajenia.

- Ponieważ synod jest w dużej wydarzeniem „oddolnym”, dlatego pozwala żywić nadzieję, że podejmowane w jego trakcie decyzje mogą być przychylniej i łatwiej przyjęte. Żyjemy w czasach, w których to, co rodzi się oddolnie, jest łatwiej akceptowane i bardziej zdecydowanie wprowadzane w życie.

 

PAWEŁ VI

OBOWIĄZEK CHWILI: KOCHAĆ KOŚCIÓŁ

Rozważanie w czasie Audiencji Generalnej - 18 IX 1968



Powiedzieliśmy do tych, którzy tu byli na ostatniej audiencji: Budujcie Kościół!

Obecnie podejmujemy z wami ten temat i powiadamy wam: miłujcie Kościół!

Odwołujemy się jeszcze do ducha Soboru. Pragniemy, żeby ten duch był czysty i żarliwy teraz, kiedy musimy rozważać i wprowadzać w życie liczne i wielkie pouczenia, jakie nam Sobór pozostawił. Niektórzy sądzą, że jest on już przedawniony, i zachowując tylko jego reformatorskie bodźce, nie liczą się z tym, co te uroczyste sesje Kościoła uchwaliły, bo chcieliby je przekroczyć. Przewidują nie reformy, lecz przewroty, co do których sądzą, że mogą je sami uprawomocnić, uważają je za tym genialniejsze, im są mniej wierne i zgodne z Tradycją Kościoła, tj. z jego życiem; o tyle bardziej natchnione, im mniej są zgodne z autorytetem i dyscypliną Kościoła; a ponadto tym słuszniejsze, im mniej się różnią od umysłowości i obyczajów współczesnych czasów.

Rozkładowa krytyka pewnego rodzaju prasy

Rozkładowy ruch krytyczny stał się modny w niektórych dziedzinach życia katolickiego. Istnieją np. czasopisma i dzienniki, które wydają się nie mieć innego zadania do spełnienia, jak tylko rozpowszechnianie niekorzystnych wiadomości o zdarzeniach i osobach ze środowiska kapłańskiego. Nie należy do rzadkości, że je przedstawiają w sposób jednostronny, uproszczony, a może nawet zniekształcają je i dramatyzują nieco, by je uczynić bardziej interesującymi i szokującymi. Przyzwyczajają w ten sposób swych czytelników nie do obiektywnej i spokojnej oceny, lecz do negatywnej podejrzliwości, do systematycznej nieufności i z góry powziętego niedoceniania osób, instytucji i działalności Kościoła. Przynoszą więc swym czytelnikom i swym zwolennikom wyzwolenie od poszanowania i solidarności, jakie każdy dobry katolik, a nawet uczciwy czytelnik powinien żywić względem wspólnoty i autorytetu kościelnego.

To nie troska o ścisłą i dokładną informację, to nie pragnienie udzielenia braterskiego upomnienia tam, gdzie na nie zasłużono, lecz zamiłowanie do sensacji, do donosicielstwa lub kontestacji kierują niektórymi z tych publicystów rozsiewających niepokój i krnąbrność w umysłach tylu dobrych katolików, a wśród nich niektórych kapłanów i licznych, pełnych żarliwości młodych ludzi.

Dziwny lęk

W ten sposób rodzi się dziwny sposób myślenia, który pewien protestancki profesor uniwersytetu, w czasie prywatnej rozmowy, określił jako lęk, osobliwy lęk niektórych katolików przed zapóźnieniem w stosunku do pewnych idei, lęk, który doprowadza ich do dobrowolnego solidaryzowania się z duchem świata, do przyjmowania pojęć najnowszych i najbardziej przeciwstawnych tradycji katolickiej, do postawy, która - jego zdaniem - nie jest zgodna z duchem Ewangelii.

A co powiedzieć o pewnych ostatnich zdarzeniach

A co powiemy o pewnych ostatnich zdarzeniach, jak blokowanie kościołów katolickich, pochwała niedopuszczalnych filmów, zbiorowe i planowe protesty przeciwko Naszej ostatniej encyklice, propagowanie gwałtu politycznego w celach społecznych, anarchiczne manifestacje, konformizm protestów światowych, fakty interkomunii przeciwne słusznej linii ekumenicznej? Gdzież jest spójność i godność, tak właściwe prawdziwym chrześcijanom? Gdzież jest zmysł odpowiedzialności wobec własnego wyznania katolickiego i wyznań innych ludzi? Gdzież jest miłość Kościoła?

I będą nieprzyjaciółmi człowieka jego właśni domownicy

Miłość Kościoła! Chcemy jeszcze wierzyć, że nie zamarła ona u osób, które mienią się katolikami i które odwołują się do Chrystusa. Jeśli naprawdę chcą przeżywać jego Ewangelię - to spotkanie w miłości, a więc w Kościele, który ożywiony Duchem Świętym rodzi się właśnie w jedności, w komunii tych wszystkich, którzy żyją miłością, to powinni zawsze ujawniać tę zgodność i jedność spontanicznie dzięki wewnętrznemu impulsowi. Jest to radosne ujawnienie miłości, której nam często brak.

Pragniemy tym bardziej tego umiłowania Kościoła, im większy jest Nasz żal stwierdzający, że wielu z tych zalęknionych katolików wystartowało z wielkiego powołania apostolskiego tj. dla służby i rozszerzenia Kościoła. Niestety wskutek tego zgorzkniałego ducha negatywnej i stałej krytyki, o którym mówiliśmy, ich miłość apostolska zubożała, a czasem wygasła do tego stopnia, że w pewnych wypadkach stali się oni kłopotliwymi i szkodliwymi dla Kościoła Bożego. Na usta nasze wybiegają słowa Jezusowe: „I będą nieprzyjaciółmi człowieka jego właśni domownicy”.

Duchowa krótkowzroczność wzglądem Kościoła

Lecz w chwili obecnej przemawiamy do was, synowie wierni, i chętnie widzimy w was tych, którzy pokornie i szczerze kochają Kościół i odpowiadają w swych sercach i czynach na Nasze wezwanie. Kochajcie Kościół! Nadeszła godzina, by kochać Kościół sercem mocnym i odnowionym.

Trudność, którą należy przezwyciężyć, polega na duchowej krótkowzroczności, zatrzymującej swoje spojrzenie na aspekcie ludzkim, historycznym, widzialnym Kościoła, a nie dostrzegającej tajemnej obecności Chrystusa, tej tajemnicy, której on się domaga, a zarazem ukrywa ją przed świeckim wejrzeniem, nieoświeconym przez wiarę i przez głębokie rozumienie mistycznej rzeczywistości. Dla tego spojrzenia zewnętrznego ukazuje się Kościół jako złożony z ludzi niedoskonałych i z instytucji doczesnych i ograniczonych, podczas gdy chciałoby się go widzieć natychmiast całkowicie uduchowionym, doskonałym, a nawet wyidealizowanym, często według wizji powziętej o nim arbitralnie. Konkretne i ziemskie oblicze Kościoła jest przeszkodą dla miłości łatwej i powierzchownej. Materialna rzeczywistość Kościoła, ta, która podpada pod powszechne doświadczenie każdego człowieka, wydaje się zadawać kłam pięknu i świętości, jaką posiada on w Boskim charyzmacie.

Kościół, przede wszystkim Kościół, jest naszym wielkim bliźnim

Lecz tu właśnie ujawnia się miłość. Jeśli obowiązkiem naszym jest kochać bliźniego, obojętnie pod jaką postacią się on nam przedstawia, a ta miłość powinna być tym większa, im bardziej wydaje się on zraniony i cierpiący, to musimy pamiętać, że Kościół - i on także - jest naszym bliźnim, a nawet jest on naszym wielkim bliźnim, gdyż składa się on z tych „braci w wierze”, którym winni jesteśmy przede wszystkim naszą skuteczną miłość. Wady i ułomności Kościoła powinny czynić mocniejszą i skwapliwszą miłość w sercu tego, kto chce być żywym, zdrowym i cierpliwym członkiem Kościoła. Tak postępują prawdziwi synowie, tak postępują Święci.

Wspaniały wysiłek autentyzmu, odnowy i świętości

Możemy nawet powiedzieć, że ten trudny obowiązek miłowania Kościoła w jego ludzkiej rzeczywistości dzisiaj zmniejszył się nieco. Dziś Kościół posiada oblicze bardziej godne podziwu, niźli nagany lub współczucia. Dziś w całym Kościele obserwuje się wspaniałe wysiłki autentyzmu, odnowy, żywotności chrześcijańskiej i świętości. Ta świętość jest może dziś mniej zwyczajowa niż dawniej, jest ona może mniej zależna od otaczającego środowiska, lecz jest za to bardziej osobista, bardziej świadoma, a także bardziej wspólnotowa i bardziej aktywna.

Dziś, po Soborze, cały Kościół jest wytężony ku wewnętrznej reformie. Modlitwa i dogmat wzajemnie się naświetlają i nadają życiu Kościoła cechę prawdziwości i pełni którą nam daje możliwość bezpośredniego kontaktu z Bogiem; pozwalają na prawdziwe życie wewnętrzne wnikające do najdalszej głębi każdej duszy; modlitwa i dogmat nadają życiu Kościoła cechę harmonii i jednolitości w liturgicznym sprawowaniu tajemnic sakramentalnych. Dziś każdy biskup, każda diecezja, każda konferencja episkopalna, każda rodzina zakonna jest w trakcie reformowania się, aby życie katolickie było autentyczne. Dziś każdy wierny powołany jest do doskonałości, każdy człowiek świecki do pracy apostolskiej, każda grupa kapłańska do działalności odpowiedzialnej w kościele, każdy człowiek i cała wspólnota do pracy misyjnej.

Cały Kościół jest powołany do uświadomienia sobie swej jedności i katolickości; równocześnie trudne, lecz lojalne i gorliwe podjęcie kontaktów ekumenicznych domaga się od katolików dokonania własnej reformy i odnowienia swej zdolności do serdecznego dialogu z braćmi odłączonymi. Dziś cały Kościół zwrócony jest ku swym źródłom, by móc się czuć prawdziwym i żywym, całkowicie otwartym dla pełnych szacunku i zbawczych kontaktów ze światem; stara się znaleźć w symbiozie z nim swą własną funkcję „światła” i „soli” dla powszechnego zbawienia. Dziś uświadomienie sobie swego eschatologicznego pielgrzymowania czyni go ubogim, wolnym i odważnym, sprowadza go od nowa do jego pierwotnej misji świadczenia o zmartwychwstaniu Chrystusa i przypomina mu, że ma być źródłem tej transcendentnej nadziei, dającej pewność i tężyznę każdej dobrej nadziei ziemskiej. Dziś, gdy oczyszcza się on z wszelkiego niewłaściwego skażenia ziemskiego, Kościół głosi i wpaja światu niezrównane energie moralne, autentyczne i solidarne braterstwo, zdolność do zdobycia całej prawdy i całego bogactwa świata stworzonego, radości z życia w ładzie i wolności, w jedności i pokoju. Kochać Kościół - oto, Synowie i Bracia, obowiązek chwili. Kochać - to znaczy cenić go sobie i być szczęśliwym, że się doń należy. A to znaczy być mu odważnie wiernym, słuchać go i służyć mu, pomagać radośnie i ofiarnie w jego trudnym zadaniu. To znaczy umieć połączyć przynależność do widzialnej i mistycznej społeczności z miłością uczciwą i wspaniałomyślną względem każdej innej stworzonej rzeczywistości, jaka nas otacza i nami włada jak np.: życie, rodzina, społeczeństwo, prawda, sprawiedliwość, wolność, dobroć.

 

Źródło: Paweł VI - Trwajcie Mocni w wierze, t.2 - wyd. Apostolstwa Młodych - Kraków 1974, s. 290 - 294.

 

KOMISJA PRZYGOTOWAWCZA V SYNODU DIECEZJI TARNOWSKIEJ

 

 

 

Oto kilka podstawowych informacji o naszej Komisji

 

 

1.      PO CO JEST KOMISJA PRZYGOTOWAWCZA SYNODU

2.      SKŁAD OSOBOWY

3.      ZESPOŁY POWOŁANE W RAMACH PRAC KOMISJI

4.      AKTUALNY STAN PRAC KOMISJI

 


 

PO CO JEST KOMISJA PRZYGOTOWAWCZA SYNODU

 

 

V Synod Diecezji Tarnowskiej został zapowiedziany w listopadzie. Rozpoczął się natomiast 14 grudnia 2016 r., we wspomnienie św. Jana od Krzyża.

Do Domu Biskupiego w Tarnowie zostało zaproszonych 16 osób, które Dekretem Biskupa Andrzeja Jeża uformowały Komisję Przygotowawczą Synodu. Od tamtego dnia rozpoczęły się ważne, choć mało widoczne prace, które pozwolą na to, aby za jakiś czas zainaugurować uroczyście oficjalną część Synodu, którego zadaniem będzie m.in. refleksja nad obecną sytuacją diecezji i stanem duszpasterstwa.

 

Raz w miesiącu odbywa się spotkanie członków tej Komisji, aby wspólnie zrealizować nakreślone przez prawo kościelne cele:

 

·        dokładne przygotowanie właści­wych prac synodalnych,

·        opracowanie dla wiernych pomo­cy duszpasterskich związanych z Synodem,

·        opracowanie Regulaminu Synodu,

·        przygotowanie hymnu i logo Synodu,

·        określenie kwestii, które staną się przed­miotem obrad synodalnych.

 

Ponadto można powiedzieć, że zadaniem tej Komisji jest odpowied­nie rozpowszechnienie wiadomości dotyczących Synodu. Temu celowi służy także konferencja prasowa, która mobilizuje opinię publiczną do zainteresowania się kwestią Synodu oraz pozwala zdobyć różnym osobom wiedzę na temat Synodu. Tylko w ten sposób dalsze prace synodalne będą owocne i przyczynią się do rozwoju wspólnoty Kościoła.

 

Zarówno członkowie Komisji Przygotowawczej jak i osoby które nie są bezpośrednio zaangażowane w jej prace, zostali poproszeni przez Bpa Andrzeja Jeża o intensywną modlitwę w intencji Synodu, który zapewne potrwa kilka lat:

 

Ogólnodiecezjalna modlitwa, nabożeństwa, nowenny, modlitwa różańcowa, adoracja Najświętszego Sakramentu, a zwłaszcza Eucha­rystia sprawowana w intencji Synodu stanowią jego nieodzowny du­chowy fundament.

 

 


 

SKŁAD OSOBOWY

 

 

W Komisji pracuje 17 osób. Na jej czele stoi przewodniczący, wspierany przez trzech sekretarzy, gdyż to na tych osobach spoczywa główny ciężar organizacji spotkań oraz prowadzenie Sekretariatu, który już teraz ma gromadzić propozycje związane z kształtem przyszłych prac synody. Nie znaczy to, iż rola pozostałych członków Komisji jest mniej istotna. Wręcz przeciwnie głos i zaangażowanie każdego są równie ważne. Wszyscy razem i każdy z osobna doradzają biskupowi Andrzejowi Jeżowi, jak najlepiej przeprowadzić Synod, aby przyniósł spodziewane przez niego owoce.

 

 

 

Przewodniczący:                          bp Leszek Leszkiewicz

 

Sekretarz:                                       ks. Piotr Cebula

Sekretarze pomocniczy:            ks. Marcin Baran i ks. Andrzej Dudek

 

Członkowie:                                   ks. Krzysztof Bułat

ks. Krzysztof Czermak

ks. Paweł Górski

ks. Robert Kantor

ks. Wojciech Karpiel

ks. Janusz Królikowski

ks. Andrzej Michalik

ks. Jacek Nowak

ks. Zbigniew Pietruszka

ks. Bogusław Połeć

Pani Joanna Sadowska

ks. Józef Wałaszek

ks. Artur Ważny

 


 

ZESPOŁY POWOŁANE W RAMACH PRAC KOMISJI

 

 

Na drugim posiedzeniu Komisji Przygotowawczej (luty 2017 r.) zostały powołane tzw. Zespoły, które mają zajmować się rożnymi zagadnieniami związanymi z życiem Kościoła diecezjalnego. Celem tych 11 Zespołów jest dokładne przeanalizowanie sytuacji diecezjalnej, ale tylko w jakimś konkretnym i zawężonym aspekcie lub opracowanie regulaminów, czy też wskazanie dokumentów potrzebnych albo przydatnych we właściwych pracach Synodu.

Aby tak rzeczywiście się stało, i aby odnaleźć zagadnienia i problemy ludzi, które wymagają refleksji, potrzebna jest dyskusja i wsłuchiwanie się w różne opinie. Dlatego każdy z członków Komisji jest odpowiedzialny za jeden Zespół i otrzymał zadanie dobrania kilku lub kilkunastu osób z terenu całej diecezji, które pomogą mu zrealizować cele jego Zespołu.

Poniżej przedstawiamy listę zespołów i osoby koordynujące ich prace:

 

 

1.        Teologiczny: ks. Janusz Królikowski, ks. Andrzej Michalik

2.        Animacji modlitwy za Synod: ks. Wojciech Karpiel

3.        Prawny: ks. Robert Kantor

4.        Liturgiczny: ks. Andrzej Dudek

5.        Katechetyczny: ks. Bogusław Połeć

6.        Ds. Młodzieży: ks. Paweł Górski, ks. Marcin Baran

7.        Ds. Duchowieństwa i osób konsekrowanych: ks. Krzysztof Bułat, ks. Zbigniew Pietruszka

8.        Ds. Rodziny: ks. Piotr Cebula

9.        Ds. Duszpasterstwa parafialnego: ks. Józef Wałaszek, ks. Jacek Nowak

10.   Ds. Ewangelizacji: Ks. Artur Ważny, ks. Krzysztof Czermak

11.   Ds. Mediów: Pani Joanna Sadowska


 

AKTUALNY STAN PRAC KOMISJI

 

 

Po pięciu miesiącach wspólnych spotkań i prac na rzecz Synodu, Komisja Przygotowawcza może z dumą powiedzieć, że niektóre z celów  przed nią postawionych zostały osiągnięte:

1.      Współpraca z diecezjalnymi mediami (radio, prasa i portal internetowy) owocuje wzrostem świadomości czym jest synod, choć przed nami jeszcze długa droga, aby jeszcze bardziej rozpropagować ideę wspólnego synodowania.

2.      Od marca funkcjonują media społecznościowe dedykowane Synodowi, zyskując na swej popularności, dzięki stałym inicjatywom tam promowanym.

3.      Coraz więcej ludzi modli się w intencji Synodu, co na pewno pomoże w duchowym jego przeprowadzeniu.

4.      Trwają intensywne prace nad Regulaminem Synodu, który jest niezwykle istotny, aby uroczyście zainaugurować właściwy etap V Synodu.

5.      Mamy już logo, czyli znak rozpoznawczy dla naszego Synodu.

6.      Uruchomiliśmy stronę internetową Synodu, która stopniowo będzie odkrywać swoje szerokie możliwości w nowoczesnym sposobie prowadzenia Synodu.

 

 

Przed nami jednak jeszcze wiele pracy, aby dobrze przygotować V Synod Diecezji Tarnowskiej, m.in. wybranie hymnu synodalnego i przygotowanie pomocy duszpasterskich o synodzie oraz przeprowadzenie wrześniowych spotkań i rozmów ze wszystkimi kapłanami w diecezji. Spotkanie to z pewnością pomoże w rozpoznaniu zagadnień i kwestii, które będą przedmiotem prac synodalnych.

 

Ks. Andrzej Dudek

 

ks. Janusz Królikowski

 

Kościół na wzór Jezusa Chrystusa

(23 stycznia 2017 r.)

 

            Na początek warto przywołać optymistyczną myśl, którą wyraził Hans Urs von Balthasar: „Do rozwoju Kościoła nie potrzeba było szczegółowych dokumentów założycielskich, ani szczegółowych wskazań Jezusa. Do jego powstania wystarczyło wzięcie z Niego przykładu. Wystarczył wybór uczniów i pouczenie ich, wystarczyła eucharystyczna ofiara z samego siebie i obietnica Ducha, który wprowadzi uczniów we wszelką niezrozumiałą dla nich prawdę i praktykę. Jesteśmy w stanie uchwycić zarówno jedno jak i drugie: z jednej strony to, jak wszystko ugruntowane jest w Jezusie, a z drugiej strony to, jak Duch Boga wznosi na fundamencie Jezusa budowlę Kościoła”[1].

 

1. Kościół ukonstytuowany w Jezusie Chrystusie

 

Dzisiaj – po okresie modnego kwestionowania, że Jezus Chrystus założył Kościół – coraz bardziej jesteśmy pewni, że nie tyle mamy szukać jednego, definitywnego i zamkniętego aktu założycielskiego, ani nawet kilku czy kilkunastu aktów założycielskich, ale mamy tak „czytać” osobę i dzieło Jezusa Chrystusa, Jego słowa i Jego tajemnice, aby widzieć w Nim samym i w tym wszystkim, czego dokonywał (misteria vitae Christi), Kościół jako sakrament zbawienia, który urzeczywistnia się jako nowy i pielgrzymujący lud Boży, jako Ciało Chrystusa i świątynię Ducha Świętego oraz komunię życia, prawdy i miłości. Między Kościołem i Jezusem Chrystusem zachodzi niewątpliwa różnica, ale także głębokie podobieństwo, które pozwala szczególnie uchwycić rzeczywistość sakramentalności, mającą szerokie oparcie historiozbawcze i dobrze określoną role do spełnienia w czasie Kościoła. Kościół jest „wcielony” w Jezusa Chrystusa, a my, jako chrześcijanie katolicy, zostaliśmy wcieleni w Kościół. Tym samym jesteśmy eklezjalnie wcieleni w Jezusa Chrystusa i w to wszystko, co od Niego pochodzi. Ta dogłębna, historyczna i mistyczna zależność, oznacza bardzo jednoznacznie, że Kościół jest ukonstytuowany ontologicznie na wzór Jezusa Chrystusa, ale ta zasada wyznacza nam także program historycznego i zaangazowanego kształtowania Kościoła na wzór Jezusa, Chrystusa, przy czym kształtowanie Kościoła według tej zasady oznacza takie kształtowanie nas samych.

            Gdy zatem otrzymaliśmy zadanie przygotowania synodu, którego hasło brzmi: „Kościół na wzór Jezusa Chrystusa”, to otrzymaliśmy do zrealizowania bardzo konkretny program eklezjologiczny, sytuujący się na linii nauczania II Soboru Watykańskiego, który widzi Kościół w perspektywie ukonstytuowania Go w Jezusie Chrystusie, a zarazem domaga się sformułowania takich wskazań na płaszczyźnie historycznej, aby to jego ukonstytuowanie stawało się widoczne w instytucjach kościelnych, w podejmowanych przez nie działaniach, we wzbudzanych przez nie formach i postaciach zaangażowania eklezjalnego, mających służyć „ueklezjalnieniu” życia poszczególnych wierzących. Nie chodzi w tym przypadku bynajmniej o jakąś zewnętrzną nobilitację eklezjalności wiary, ale o zbliżenie jej do tego czym jest jej zbawczy cel, który osiąga się tylko w Kościele i za jego pośrednictwem. Stajemy więc wobec poważnego wyzwania, jakim jest wskazanie dróg autentycznego ożywienia Kościoła, zarówno w wymiarze widzialnym, jak i w wymiarze niewidzialnym, aby jego sakramentalność wydawała zbawcze owoce. Chodzi wiec o coś bardzo zasadniczego, co wykracza poza ramy prostego pobudzenia pobożności i ożywienia duchowości, a mianowicie chodzi o przemyślenie formy życia w Kościele jako formy autentycznej wiary chrześcijańskiej, aby sformułować propozycje, które temu celowi mogłyby służyć.

Nawiązując do wątku pneumatologicznego przytoczonej wypowiedzi von Balthasara, możemy ufnie powiedzieć, że jest to możliwe dzięki Duchowi Świętemu. odwołanie się do Jego udziału w pracy synodalnej nie jest jakimś elementem tylko dewocyjnym, ale jest elementem strukturalnym każdej pracy na rzecz Kościoła. Dlatego stałe odwoływanie się do świętej obecności w Kościele Ducha Prawdy i Czynu oraz do Jego skutecznego wstawiennictwa połączonego z udzielaniem przez Niego przemieniających darów, będące afirmacją zasady pneumatologicznej w podstawowej strukturze Kościoła, rzeczywiście prowadzi do zrozumienia tego, w jaki sposób to On suwerennie buduje Ciało Chrystusa oraz do podjęcia Jego natchnień.

            Podsumowując te wstępne uwagi, możemy więc powiedzieć, że Kościół ukonstytuowany w Jezusie Chrystusie, od Niego otrzymuje swoją formę i strukturę podstawową, On jest najbardziej właściwą treścią jego życia wewnętrznego i jego misji, On jest ostatecznym celem Kościoła i jego spełnieniem. Czymś, co sprawia, że nie są to tylko stwierdzenia o charakterze teoretycznym, ale dogłębnie egzystencjalnym, jest płynące z wiary przekonanie, że w tym wszystkim Jezus Chrystus jest rzeczywiście obecny przez swego Ducha i przez Niego prowadzi nas do całej prawdy, zarówno tej teoretycznej, jak i tej operatywnej, czyli dotyczącej praktyki.

 

2. Chrystus zasadą działania Kościoła

 

            Nie będzie zapewne rzeczą odkrywczą, jeśli w perspektywie sformułowanych tutaj ogólnych uwag zauważymy, że szczególne ich „zagęszczenie” ma miejsce w kluczowych zasadach życia eklezjalnego. Jeśli Kościół jest ukonstytuowany w Jezusie Chrystusie, to są w Nim ukonstytuowane i przez Niego określane poszczególne dziedziny życia eklezjalnego. II Sobór Watykański jednoznacznie pokazał, że Chrystus jest:

            - zasadą wiary, nadziei i miłości,

- zasadą hierarchii i charyzmatu,

- zasadą działalności kapłańskiej i życia sakramentalnego,

- zasadą działalności apostolsko-misyjnej,

- zasadą życia konsekrowanego,

- zasadą posłannictwa świeckich w świecie,

- zasadą rządzenia i posłuszeństwa,

- zasadą jedności.

            Zadaniem Kościoła we wszystkich jego członkach jest stałe pogłębianie świadomości kościelnej w odniesieniu do każdej z tych zasad, ponieważ – wprawdzie w różnym stopniu – dotyczą one wszystkich. Oznacza to przede wszystkim mocne ich odniesienie do pryncypium liturgicznego: „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie”. Ta zasada doksologiczna najlepiej określa, na czym opiera się, w czym wyraża się oraz do czego ostatecznie zmierza życie wiary, nadziei i miłości w Kościele, konkretyzując się w sformułowanych wyżej zasadach. Doksologia jest podstawą i ukierunkowaniem życia chrześcijańskiego, mimo iż pozostaje najmniej uzasadnialnym zagadnieniem, przede wszystkim zaś burzącym utrwalające się z biegiem czasu nawet najlepsze schematy działania osobistego i eklezjalnego, głosząc we wszystkim niezmiennie prymat Boga i konieczność jego utrzymania we wszystkich okolicznościach i sytuacjach duchowych każdego czasu.

            Przywołana zasada doksologiczna ma tę zaletę, że wyraźnie ukazuje, iż wszystko, co dokonuje się w Kościele, posiada koncentrację chrystologiczną, a musi ją posiadać tym bardziej, jeśli chcemy dokonać uchrystologicznienia misji i działalności Kościoła. Zaletą tej zasady jest także to, że należąc integralnie do celebracji eucharystycznej, podpowiada potrzebę odniesienia każdej zasady życia chrześcijańskiego do Eucharystii. Jeśli więc szukamy Kościoła na wzór Jezusa Chrystusa, to musimy go szukać także na wzór Jezusa Chrystusa obecnego i ofiarującego się w Eucharystii. Świadomość tego związku musi prowadzić nas do przemyślenia na nowo faktu, że Eucharystia jest formą życia i misji Kościoła. Kościół otrzymał w Eucharystii swoje najbardziej podstawowe i najbardziej wzorcze urzeczywistnienie, dlatego też musi stale powracać do Eucharystii jako swojego źródła, ale także jako do swojej formy duchowej i misyjnej. W Eucharystii trzeba zatem szukać eklezjalnego pogłębienia przywołanych wyżej zasad, aby mogły one zostać w pełni odczytane jako zasady eklezjalne.

            Eklezjologia soborowa i papieży posoborowych jest wyraźnie eklezjologią eucharystyczną. Najprościej mówiąc, podkreśla ona – inaczej niż w tradycji prawosławnej, która kładzie na nią szczególnie mocny nacisk – że Kościół rodzi się z Eucharystii i w niej najpełniej urzeczywistnia, ale także wskazuje na to, że Eucharystia jest najwyższym modelem życia eklezjalnego. Św. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał w swoim nauczaniu potrzebę „ueucharystycznienia” życia eklezjalnego i życia osobistego wierzących, aby odpowiadało temu pryncypium. Wydaje się, ze nadszedł moment, aby bardziej systematycznie przemyśleć te kwestię w odniesieniu do różnych from życia chrześcijańskiego i do rożnych dziedzin posłania chrześcijańskiego, mając na względzie recepcję soborowego wskazania, że Eucharystia jest „źródłem i szczytem całego życia chrześcijańskiego”, jak stwierdza słynne zdanie z konstytucji Lumen gentium (nr 11).

 

3. Człowiek drogą Kościoła

 

            Przyzwyczailiśmy się po św. Janie Pawle II, że „człowiek jest drogą Kościoła”. Mimo pewnej dwuznaczności, która kryje się w tym pryncypium zawiera ono przeslanie wielkiej wagi. Bez względu na to, w jaki sposób będziemy pojmować Kościół, w każdą wizję jest wpisane głębokie przekonanie, że Kościół w pewnym sensie sytuuje się naprzeciw człowieka. W tradycyjnej, bardziej „piramidalnej” wizji eklezjologicznej, Kościół jest usytuowany naprzeciw człowieka, ale także na pozycji pewnej wyższości, jest Kościołem „odgórnie” nakładającym się na osobiste doświadczenie wiary i uczestniczenie w jego misji. W bardziej „spłaszczonej” wizji Kościoła, jakiej oczekuje II Sobór Watykański, wizji „koncentrycznej”, w której centrum znajduje się biskup/kapłan, a wokół niego wspólnota, doświadczenie Kościoła, nawet jeśli stoi on nadal naprzeciw wierzącego, jest doświadczeniem bardziej bezpośrednim, chociaż być może wcale nie łatwiejszym do formowania i przeżywania.

            W świetle tej nowej wizji stajemy przede wszystkim wobec wyzwania dążenia do coraz lepszego poznania człowieka, który stoi naprzeciw Kościoła, naprzeciw jego orędzia i jego wielorakich propozycji. Czego człowiek wierzący oczekuje od Kościoła? Na które treści orędzia, zwłaszcza dotyczącego Jezusa Chrystusa, jest najbardziej otwarty? Co jawi się jako najbardziej problematyczne? Osobny zakres pytań, które należy postawić, dotyczy relacji zachodzącej między wiarą i życiem codziennym. Już II Sobór Watykański w konstytucji Gaudium et spes zauważył, że jest to jedna z „poważniejszych nieprawidłowości” naszych czasów (nr 43). Oznacza to także, że jest to jedno z najpilniejszych wyzwań, którego podjęcia nie możemy unikać. Jakie są przyczyny rozchodzenia się także w warunkach Kościoła tarnowskiego dróg teorii i praktyki? Takie rozchodzenie się jest po prostu faktem, i nie dotyczy ono tylko zagadnień ściśle moralnych, ale rozciąga się na cała obyczajowość i proponowane style życia.

            W świetle aktualnych doświadczeń eklezjalnych musimy także powiedzieć, że jednym z trudniejszych i pilniejszych zadań pozostaje przedstawienie dzisiejszemu człowiekowi i uzasadnienie zbawczego znaczenia widzialnego wymiaru Kościoła. Widzialność Kościoła nie jest tylko jakimś zewnętrznym, niejako „dodanym” aspektem życia i misji Kościoła, będącym poniekąd rezultatem pewnej konieczności, ale jest jego elementem wewnętrznym, mającym ścisły związek z tajemnicą wcielenia i odkupienia. Jaki jest zakres rozumienia tego zagadnienia we współczesnym doświadczeniu wiary? Pytanie można by mnożyć w tej materii. W każdym jednak razie jest pewne, że relacja do widzialności Kościoła jest ściśle związana z dominującą wizją człowieka, która pod wieloma względami jest wizją powracającą do wizji platońsko-oświeceniowej, mocno redukującej to, co wzniosłe w człowieku, do tego, co intelektualne i wewnętrzne. Jak w tej sytuacji dowartościować to, co zewnętrzne, to, co religijne[2], jak uzasadnić sakramentalność, jak podkreślić znaczenie czynów ludzkich w ich wymiarze zewnętrznym?

            Wydaje się, ze jedną z kluczowych spraw pozostaje ukazanie, w jaki sposób właśnie program szukania Kościoła na wzór Jezusa Chrystusa powinien odnieść się do tego zagadnienia. Nie jest ono nowe, ponieważ postrzeganie Kościoła, jest zawsze postrzeganiem urzeczywistnianym na drodze odniesienia się do jego widzialności. Niemal każda wypowiedź o Kościele jest głęboko złączona z jego konkretną, historyczną i egzystencjalną widzialnością. Już to potoczne doświadczenie każe nam tak dowartościować elementy widzialne w życiu Kościoła, aby stawały się zwierciadłem łaski i jej przekonującym nośnikiem.

 

5. Kościół w postawie dialektycznej wobec niektórych wyzwań

 

            Kościół stoi zatem przed poważnymi wyzwaniami. Aby je adekwatnie uchwycić, proponuję spojrzenie na nie w perspektywie „dialektycznej”, to znaczy takiej, która odnosi się równolegle do pozornie przeciwstawnych rzeczywistości, by pokazać ich wewnętrzną jedność, a tym samym wzajemne dopełnianie się. Wiara chrześcijańska jako wiara „katolicka” widzi rzeczy zawsze w ich całości, w „pełnym całokształcie”, jak definiowali katolickość ojcowie Kościoła. Tak rozumiana katolickość powinna nam stale towarzyszyć, prowadząc nas do odkrywania „jedności życia”, jak wielokrotnie podkreślił II Sobór Watykański w swoich dokumentach, zwłaszcza pokazując egzystencjalny wymiar wiary chrześcijańskiej. Na wstępie można wskazać na następujące „pary” problemów dotyczących Kościoła, które zasługiwałyby na podjęcie w ich wzajemnej łączności, a więc chodzi o Kościół:

- tradycyjny i „nowoczesny”,

- zdyscyplinowany i spontaniczny,

- liturgiczny i społeczny,

- katechetyczny i charyzmatyczny,

- nauczający i charytatywny,

- misyjny i polityczny,

- kulturowy i medialny.

 

6. Maryjny Kościół świętych

 

            Kościół, jak podkreśla Symbol Apostolski, jest komunią świętych. Szukanie Kościoła na wzór Jezusa Chrystus oznacza niemal z konieczności odniesienie do Maryi, Matki Bożej, jako Królowej wszystkich świętych. Maryja i święci w najwyższym stopniu odzwierciedlają w sobie wzorczość Jezusa Chrystusa, pokazując, że jest ona w pewnym sensie na miarę człowieka oraz w swoim urzeczywistnianiu opiera się na ich wstawiennictwie i przykładzie. Kościół w Maryi i świętych osiągną już eschatologiczną doskonałość. Prefacja mszalna uzasadnia bardzo jednoznacznie znaczenie świętych w Kościele: „przykład świętych nas pobudza a ich bratnia modlitwa nas wspomaga, abyśmy osiągnęli pełnię zbawienia”, czyli weszli do tej chwalebnej doskonałości Kościoła. Doświadczenie Kościoła zebrane i streszczone w tym zdaniu wskazuje na spoczywające na nas zasadnie odkrycia w życiu Kościoła i głębsze włączenie w jego wędrówkę zasady hagiologijnej, to znaczy szeroko rozumianej czci świętych, oraz zasady maryjnej, aby w ten sposób kościelna wędrówka wiary tworząc Kościół realny, widziała go w perspektywie ostatecznego wypełnienia, które spełniło się w Maryi i świętych. Maryja i świeci pozostają dla nas obrazem Kościoła chwalebnego i zwycięskiego, który budzi naszą nadzieję i dostarcza nam potrzebnej pociechy, ponieważ jest Kościołem zrealizowanego upodobnienia do Jezusa Chrystusa.



[1] H. U. von Balthasar, Wieńczysz rok darami swojej dobroci, tłum. E. Marszał, J. Zakrzewski, Kraków 1999, s. 366.

[2] Nie ulega wątpliwości, że funkcjonuje dzisiaj w teologii i praktyce kościelnej protestanckie przeciwstawienie między wiarą i religią, które sprawia, że to, co religijne jest uznawane, jeśli nie wprost za bałwochwalcze, to jednak za przysłaniające autentyczność „wiary paschalnej”. Widać to nawet w wypowiedziach niektórych biskupów.

 

 Wyjaśnienie symboliki Logo V Synodu Diecezji Tarnowskiej

 

 

1.      Skrócony opis Logo

 

Logo V Synodu Diecezji Tarnowskiej obrazuje hasło Synodu: „Kościół na wzór Chrystusa”. Centralnym jego elementem jest chrystogram, jeden z najstarszych znaków, wskazujących na osobę Jezusa Chrystusa. Chrystogram jest otoczony przez grupę ludzi, która reprezentuje wspólnotę Kościoła. Wspólnota ta jest otwarta, zapraszająca wszystkich do Jezusa. Pastorał pośród kręgu osób symbolizuje biskupa diecezjalnego, który zwołuje synod i jest jego jedynym ustawodawcą.

 

 

2.     Pełny opis Logo

Symbolika explicite:

1.      W środku logo znajduje się chrystogram, jeden z najstarszych znaków określających osobę Jezusa Chrystusa. Jest on złożeniem dwóch greckich liter Χ (Chi) i Ρ(Ro), które są skrótem słowa Χριστóς (Christós) - Chrystus. Centralne umiejscowienie Chrystogramu oddaje prawdę, że Chrystus jest niezmiennym wzorem dla Kościoła.

 

2.      Chrystogram otacza wspólnota ludzi – Kościół, który powinien być zawsze budowany na wzór Chrystusa. Krąg osób otaczający chrystogram jest otwarty, zapraszający do wejścia do wspólnoty uczniów Jezusa. Swym kształtem nawiązuje do kolumnady Berniniego otaczającej Plac św. Piotra na Watykanie, która obrazuje wyciągnięte „dłonie” Kościoła, pragnące przygarnąć wszystkich ludzi. Taki kształt kręgu wyraża powszechność Kościoła, jego katolickość. Dodatkowo wspólnota wiernych przedstawiona w logo nie jest jednorodna, lecz wyraźnie zróżnicowana. Obrazuje to bogactwo form realizacji powołania chrześcijańskiego.

 

3.       Pastorał umieszczony pośród wspólnoty wiernych Kościoła podkreśla, że biskup diecezjalny jest, parafrazując słowa św. Augustyna, „z wiernymi chrześcijaninem a dla wiernych biskupem”. Umiejscowienie pastorału w osi Chrystogramu oznacza, że biskup diecezjalny najpełniej reprezentuje misję Chrystusa (pasterską, prorocką, kapłańską) w diecezji, która została powierzona jego pasterskiej trosce. Dlatego to biskup diecezjalny zwołuje synod i jest jego  jedynym ustawodawcą.

 

Symbolika implicite:

1.      Wspólnota Kościoła wraz z biskupem, otaczająca Chrystusa symbolizowanego przez chrystogram, rozmieszczona jest zgodnie z kształtem kolumnady Berniniego tworzącej całość z Bazyliką św. Piotra na Watykanie. Pastorał umieszczony jest graficznie tam, gdzie w rzeczywistości znajduje się Bazylika Św. Piotra. Wyrażona jest przez to idea łączności Kościoła partykularnego z Kościołem powszechnym, łączności biskupa diecezjalnego z biskupem Rzymu oraz zakorzenienie biskupa diecezjalnego w tradycji apostolskiej.

Rozmieszczenie poszczególnych członków wspólnoty Kościoła zgodnie z kształtem kolumnady, na szczycie której znajdują się figury świętych oznacza, że każdy wezwany jest do świętości.

 

2.      Układ logo pośrednio przypomina monstrancję. Ma to podkreślać  szczególny rys duchowości diecezji tarnowskiej – głęboką pobożność eucharystyczną.

 

3.      Połączenie chrystogramu, jednego z najstarszych znaków Chrystusa i współczesnych „ikonek” przedstawiających ludzi, obrazuje integralne powiązanie tradycji i pewnego novum w procesie rozwoju Kościoła.

 

4.      Dopuszczonych jest pięć monochromatycznych kolorów logo: niebieski, czerwony, złoty, biały i czarny. Trzy pierwsze są głównymi kolorami, które występują w herbie diecezji tarnowskiej. Biały i czarny to kolory wybrane ze względu na przesłanki praktyczne. W pewnych układach tła, kolor biały i czarny wydaje się być najbardziej optymalny.

Zegar

Dzisiaj jest

niedziela,
25 czerwca 2017

(176. dzień roku)

Święta

Niedziela, XII Tydzień zwykły Rok A, I Dwunasta Niedz

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik

Liczba wyświetleń strony:
53